Mercuria wśród pięciu największych traderów ropy naftowej na świecie - Financial Times

21-12-2009

Rekordowy rok dla pięciu największych firm handlujących ropą naftową

Osobie z zewnątrz wydaje się, że ten rok był zły dla rynku naftowego: niskie ceny ulegające wahaniom, gwałtownie rosnące zapasy w połączeniu z wpływem kryzysu kredytowego.

Lecz to właśnie te czynniki były korzystne dla największych firm handlujących ropą, które będą zbierać rekordowe zyski. Bankowcy szacują, iż pięć największych - Vitol, Glencore, Trafigura, Gunvor i Mercuria - prawdopodobnie zarobią w sumie pomiędzy 3,5 a 4 mld USD, a 2009 będzie ich najlepszym rokiem.

Same wielkie firmy są bardziej powściągliwe. - To był dla nas bardzo dobry rok - powiedział Marco Dunand, prezes Mercurii. Pierre Lorinet, dyrektor finansowy Trafigura, twierdzi, że "interesy idą dobrze".

Przepływy ropy są zdominowane przez spółki nielubiące rozgłosu. Łącznie obracają one 15 procentami światowej produkcji ropy naftowej i produktów naftowych, równej łącznej produkcji ropy w Iranie, Iraku, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Wenezueli.

Vitol jest zdecydowanie największa, dostarcza ok. 5,5 mln baryłek dziennie - co stanowi równowartość łącznego dziennego importu Niemiec, Francji i Włoch. Te ogromne ilości ropy oznaczają, iż firma ma więcej wspólnego z działalnością takich koncernów, jak BP czy Shell, niż ze swoimi mniejszymi konkurentami.

W rzadkich wywiadach dla Financial Times, czołowe kierownictwo pięciu największych firm handlowych ujawnia, iż tegoroczne rekordowe wyniki zostały w całości zabezpieczone w pierwszym półroczu, podczas gdy drugie półrocze było słabe.

Firmy handlowe zarobiły duże kwoty w związku z wahaniami cen, które wzrosły z niskiej wartości 32,70 USD w styczniu do najwyższej wartości w ciągu roku wynoszącej 82 USD w październiku. Chwiejne ceny umożliwiły firmom arbitraż.

Ponadto, krzywa cen ropy była odwracana przez cały rok, poprzez transakcje natychmiastowe (ang. spot trading) z dużym rabatem na rzecz kontraktów z datą przyszłą. Warunek, zwany contango, umożliwił firmom arbitraż fizycznych baryłek - zakup ropy i umieszczenie jej w magazynach z równoczesną sprzedażą kontraktu forward w celu zamknięcia zysku.

- Contango, będące odzwierciedleniem słabego popytu oraz faktu, iż podaż nie została zredukowana, w rzeczywistości do połowy roku dało całej branży możliwość osiągnięcia dobrych zysków - twierdzi Ian Taylor, prezes Vitol.

Firmy magazynowały takie ilości ropy, jakie były w stanie zmagazynować na lądzie, zwiększając przychody firm magazynujących, takich jak Vopak z siedzibą w Rotterdamie czy Kinder Morgan z siedzibą w Houston. Gdy zbiorniki te zostały zapełnione, firmy przeniosły się na morze, wykorzystując tankowce.

Różnica pomiędzy ceną ropy West Texas Intermediate do dostawy natychmiastowej oraz w ramach jednorocznego kontraktu forward (kluczowy wskaźnik) osiągnęła rekordową wartość 21,50 USD za baryłkę w styczniu. Od tego momentu, contango uległo zmniejszeniu w przypadku ropy, jednak nadal istnieje w przypadku oleju napędowego. Firmy handlowe mają nadzieję, iż będą w stanie korzystać z tej możliwości w stosunku do obydwu towarów w przyszłym roku. Daniel Jaeggi, jeden z prezesów Mercuria, twierdzi że na rynku "prawdopodobnie contango będzie nadal panowało przez pewien czas, w związku z faktem, iż zapasy są duże, a wzrost zapotrzebowania na ropę prawdopodobnie będzie dość niewielki".

Kryzys finansowy, który miał wpływ na obrót towarowy banku, działał na korzyść firm handlowych. - Mniejsza konkurencja oznacza wyższe marże w tym roku oraz lepsze warunki w przetargach na ropę - twierdzi pan Lorinet.

Niemniej jednak, kierownictwo firm handlowych ostrzega, iż tegoroczne możliwości mogą powtórzyć się w 2010 r.. Wystąpi tu jednak czynnik "samouszkodzenia" - pięć największych firm rozwija się i w przeciwieństwie do lat poprzednich, gdy mogły łatwo zdobywać udziały w rynku w związku z szybko rosnącym popytem ropy, tym razem będą walczyć ze sobą o nowe rynki.

Financial Times

Autor: Javier Blas

Data publikacji: 20 grudnia 2009 r.